niedziela, 13 października 2019

Drobne fanty - najpiękniejsze

W rekonstrukcji często drobne elementy stanowią o smacznym podaniu "całości". Staram się, aby każda moja sylwetka uzupełniona była drobnymi akcesoriami, opartymi mocno na źródłach. Dzięki temu cała postać staje się żywsza, bardziej namacalna, co też przekłada się na większą immersję w świat przeszłości (no a w końcu o to w tym wszystkim chodzi). Takie elementy  - ale oparte na konkretnych źródłach, wyselekcjonowane etc, a nie ersatze są tutaj clou. Oczywiście - cały mój trend accesorize, jest mocno problematyczny. Drobne fanty, których się prawie nie używa, nie widzi lub wręcz trzyma przez 90% czasu w sakiewce/torbie, kosztują, szczególnie, że z uwagi na swoją naturę często po prostu łatwo się gubią czy psują. Mimo wszystko jest to oczywiście koszt, który gotów jestem ponieść, chociażby po to, aby móc się tym bezczelnie tutaj chwalić.


Pierwszym przykładem niech będzie łyżka. Dotychczasowo posługiwałem się uniwersalnie łyżką z cepelii (sic!) która w sumie pasuje na każde datowanie i doskonale funkcjonuje jako wspominany wyżej ersatz - zamiennik. W zasadzie nie wiem jak daleko sięga historia łyżki, jako narzędzia do jedzenia, ale wydaje mi się, że stwierdzenie, że były używane "od zawsze" może być bliskie prawdy. Ich forma i kształt niewiele zmieniały się na przestrzeni dziejów, więc używanie generycznego zamiennika nie jest tutaj problemem. Jednakże, z drugiej strony, istnieje sporo znalezisk drewnianych łyżek z różnych stanowisk... dlatego też postanowiłem z tego skorzystać.

Zamówiona przeze mnie łyżka oparta jest na zabytku Nowogrodu. Datowana jest na II połowę XIII wieku. Ozdobiona jest prostym motywem plecionki, obramowanej prostym szlaczkiem z zygzakiem. Zabytek pokazany jest na rysunku po lewej stronie.

Rekonstrukcję zamówiłem u mojego ulubionego stolarza/rzeźbiarza - Roberta Wenty. Wykonana jest z drewna lipowego i jest odrobinę mniejsza niż oryginał (intencjonalnie). Dzięki temu wygodnie leży w dłoni i nadaje się do normalnego użytkowania. Łyżka została zabezpieczona cienką warstwą oleju lnianego (bo nietoksyczny i ładnie zmienia kolor), teraz tylko czekam, aż przestanie mieć ten posmak.

Gotowa łyżka prezentuje się następująco:

 

Kolejnym krokiem uszycie do niej skórzanego pokrowca (również znajdka z Nowogrodu, jeśli dobrze pamiętam), aby zawiesić ją na pasie. Nie jest to jednakże jedyna rzecz, jaka wisi na pasie mojego Kipczaka. Oprócz tego w ostatnim czasie zamówiłem jeszcze dwa drobne fanty.

Pierwszym z nich jest osełka, bazowana na nielegalnym wykopku z terenu obecnej Ukrainy. Zdjęcia osełki pokazane są po prawej stronie. Niestety, z uwagi na brak kontekstu ciężko jest dokładnie wydatować ten konkretny zabytek, ale wszystko wskazuje, że pasuje on do wyposażenia XIII-wiecznego Kipczaka. Tutaj głównie opieram się tutaj na stelach grobowych, na których bardzo często widoczne jest wyposażenie na pasku. Dokładnie opisałem to tutaj, wraz z podaniem źródeł. Rekonstrukcja pokazana jest po lewej stronie.

Drugim akcesorium jest krzesiwo, oparte o zabytek z kurhanu Chingul. Na rysunku po prawej stronie pokazano zabytek z tego kurhanu (zwymiarowany przeze mnie) oraz analogie - podobnie krzesiwa, znalezione w Nowogrodzie i na Kulikowym Polu. Wszystkie te zabytki są datowane podobnie do tegoż kurhanu.

Ogólnie tego rodzaju kształt krzesiwa (tzw. krzesiwo ogniwkowe) jest dosyć typowy i popularny w tym okresie, więc zrekonstruowany zabytek nie jest jakimś "rarytasem" czy egzotyką. Nie wiem jeszcze tylko jak je dołączyć do pasa, ale najpewniej prosty rzemień przewleczony przez krzesiwo wystarczy. Zamówioną rekonstrukcję (ciut podrdzewiałą już) zobaczyć można po prawej stronie.

Docelowo do zestawu dołączyć ma jeszcze kilka drobnych fantów, takich jak grzebień, mongolska czarka do picia czy również pajdza. No i oczywiście łuk w łubiach i kołczan ;).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza