poniedziałek, 1 lipca 2019

Nowy projekt, nowe wyzwania - wczesne średniowiecze - grób 15 z Pnia, część I

Jako, że realizacja innych projektów idzie mi tak dobrze i nadal mam pieniądze na jedzenie 🤣 postanowiłem zabrać się za kolejny okres. Tym razem padło na wczesne średniowiecze - jakiś czas temu uszyłem sobie zestaw ciuszków na to datowanie, ale oczywiście ich już nie mam - poszły w świat. Tak więc czas na nowe, lepsze (no przez ostatnie 7 lat trochę się o szyciu historycznych ciuchów nauczyłem). W międzyczasie też nauczyłem się więcej rzeczy o samej historii i archeologii, na rynku ukazało się trochę fajnych publikacji... więc czas zabrać się na to na poważnie.

Cmentarzysko w Pniu, wraz z zaznaczonymi
grobami wczesnośredniowiecznymi za [1]
Na warsztat biorę zatem bardzo ciekawie zapowiadający się pochówek z Pnia (grób 15). Jest to grób, identyfikowany jako komorowy, datowany na II połowę X w. - początek XI w. Posiada on dosyć dobrze opracowane wyposażenie, w tym toporek tauszowany srebrem i miedzią, od którego wszystko się zaczęło (dzięki Ligi!). Wyposażenie grobu jest całkiem ciekawe, ale nie nazbyt (z mojego, XXI-wiecznego punktu widzenia) bogate. Prezentuje się następująco [1,2]:

  • Nóż żelazny,
  • Osełkę z fyllitu,
  • Topór żelazny, tauszowany srebrem i miedzią,
  • Niezdobioną misę brązową,
  • Wiadro okute żelaznymi taśmami,
  • Czerpak drewniany,
  • Talerz drewniany,
  • Fragment tkaniny jedwabnej.
Plan Grobu 15 z Pnia na
poziomie szkieletu. a) topór żelazny,
b) wiaderko, c) misa brązowa,
d) nóż żelazny oraz osełka. za [3]
Sam grób prezentuje się całkiem 'imponująco'. Grób ma wymiary 340 cm x 190 cm; zachowały się ślady oblicowania ścian oraz zadaszenia, najpewniej wykonanych z dębiny w konstrukcji zrębowej [2]. Pochowany w grobie został mężczyzna, w wieku określonym jako maturus (hehe, to w sumie ja  - 100% koszer). Zmarły złożony został w grobie na marach - komora grobowa nie była wyposażona w dno. Komora grobowa wyposażona była w dach, zamocowany do ścian z pomocą drewnianych kołków. Miejsce pochówku otoczone było, w większej odległości, palisadą drewnianą (lub rowem/wkopem) o szerokości około 35 cm, której ślady odkryto w toku późniejszych badań. Do czasów współczesnych zachowały się ślady konstrukcji od zachodu (ok 6 metrów) i południa (ok 8 metrów), które zadokumentowane zostały podczas prowadzonych tam prac wykopaliskowych [1].

Niezależnie od interpretacji samego zjawiska grobów komorowych, z pewnością mamy do czynienia z pochówkiem osoby majętnej. Nie chcę się wdawać w dyskusję na temat proweniencji grobów komorowych, bo nie mam do tego żadnych podstaw, sam jestem zainteresowany rozwojem wiedzy w tym zakresie, ponieważ w ostatnich latach interpretacja tego zjawiska bardzo szybko ewoluuje.

W kolejnych odsłonach tej notki chciałbym spróbować opisać poszczególne elementy wyposażenia z grobu, podobnie jak czyniłem to zabytkami z grobu LT11 w Zvonimirovie. Znacznie ułatwia mi to ogarnianie wszystkich materiałów etc - zamiast trzymać dużą ilość publikacji czy własne opracowania w PDFach na dysku, mam jeden dokument, w dodatku w chmurze, więc każdy może od razu obsmarować moje bzdury 😁.

[1]  A. Drozd, A. Janowski, D. Poliński, "Wczesnośredniowieczne groby komorowe na cmentarzysku w Pniu koło Bydgoszczy (badania 2005 - 2007)", Acta Archeologica Pomeranica III, 2009.
[2]  J. Bojarski, W. Chudziak, T. Kozłowski, L. Reitsema, "Wczesnośredniowieczne groby komorowe z ziemi chełmińskiej" w. "Pochówki w grobach komorowych na ziemiach polskich w okresie wczesnego średniowiecza" red. D. Błaszczyk, D. Stępniewska, 2016.
[3]  A. Drozd, A. Janowski, "Wczesnośredniowieczny topór inkrustowany z miejscowości Pień na ziemi chełmińskiej" w: "Wojskowość ludów Morza Bałtyckiego", red. M. Bogacki, M. Franz, Z. Pilarczyk, 2007.

niedziela, 30 czerwca 2019

Namiotowy ersatz

Jako, że zacząłem jeździć więcej i w większym składzie (Leon i Kosma), chciałem zaopatrzyć się w namiot. Niestety, niemalże wszystkie historyczne namioty są albo duże i trudne w transporcie, a mi zależało na czymś kompaktowym, albo bardzo prowizoryczne, jak na przykład pałatka rozpięta między drzewami. Wtedy właśnie wpadłem na pomysł uszycia czegoś, co nazwałem namiotowym ersatzem - zamiennikiem, ponieważ funkcjonować będzie jako właśnie to - zamiennik prawdziwego, historycznego namiotu. 

Założenia tego "projektu" są proste - namiot musi być ekstremalnie kompaktowy; do tego stopnia, aby umożliwiał transport bez samochodu, na przykład w pociągu czy PKSie. Dodatkowo, fajnie by było, jakby chociażby nawiązywał do wzorów historycznych i nie wyróżniał się z innych, poprawniejszych namiotów. Ponadto, chciałem, aby oczywiście zapewniał możliwie dużo miejsca do spania w środku, jako, że musi pomieścić de facto trzy osoby.

Pierwszym źródłem inspiracji  był mongolski majhan (maikhan), lekki namiot używany w czasie podróży , wojny czy do polowań (taki skrótowy opis udało mi się znaleźć [1]). Niestety nie wiem nic więcej na temat tego rodzaju namiotów u koczowników na stepie - wszystkie źródła mówią tylko o jurtach/gerach, jako typowym namiocie dla nomadów w zasadzie "od zawsze, na zawsze". I o ile tego nie ma co negować, to zakładanie, że istnieje jakaś prostsza, nie tyle co alternatywa, a półśrodek, nie jest totalnie bez sensu.

Rekonstrukcje(?) tego rodzaju namiotu widzimy na zdjęciu powyżej, po lewej stronie. Nie znam dokładnego datowania tego rodzaju namiotu, jednakże takie namioty przewijają się na zdjęciach z chyba XIX wieku:


Jak i na rycinach z XVIII wieku. Tutaj w obozie chińskiego cesarza Qianlonga:


To oczywiście w żaden sposób nie przystaje do datowania średniowiecznego, aczkolwiek - beggars can't be choosers. Starsze przedstawienia namiotów, które można interpretować w ten sposób też istnieją. Z jednej strony mamy XIV-wieczne przedstawienie obozu Czyngis Chana w manuskrypcie Rashid al-Dina:


Dalej mamy jeszcze wcześniejsze, bizantyńskie przedstawienie namiotów z kroniki Jana Skylitzesa z XI wieku. Chodzi mi o namiot na dole, po lewej stronie:


Konstrukcja tego namiotu, jak i mongolskich majhanów wydaje się być podobna do popularnego "soldiers tenta" lub saksona/geteldu, czyli składa się z dwóch pionowych masztów, na których oparty jest trzeci kawałek szkieletu - poziomy patyk, łączący kolumny, na którym rozparte jest poszycie. Poszycie to pełni jednocześnie rolę odciągów, utrzymujących pionowe maszty na swoim miejscu. Wejście do namiotu znajduje się na jednym ze szczytów. W rzucie na podłoże, namiot ten także przypomina "soldiers tenta" - jest to prostokąt z kanciastymi apsydami. Konstrukcja praktyczna i prosta, ale złożona - wymaga wożenia trzech kijków.

Drugim źródłem inspiracji jest mini-soldiers ten produkcji Medieval Marketu [2]. Konstrukcyjnie  jest niemalże identyczny z typowym namiotem tego rodzaju, tylko że mniejszym. Po prawej stronie widzimy poglądowe zdjęcie (ze strony MM) takiego namiotu. Ma on dwa maszty, które w miejscu utrzymywane są z pomocą naprężenia poszycia, przymocowanego śledziami do ziemi - bez żadnych dodatkowych odciągów. W tej konstrukcji niepraktyczny (dla moich zastosowań) wydaje mi się otwierany bok - wejście od szczytu o wiele lepiej się sprawdzi.

W tymi pomysłami w głowie zacząłem projektować namiot. Najpierw znalazłem (zupełnie przypadkiem) świetny materiał - impregnowaną wełnę. Niestety (?) w kolorze ciemnej zieleni, ale muszę z tym żyć - i tak namiot nie jest jakiś super poprawny historycznie, więc relatywnie niska cena i doskonałe parametry (100% higrofobowość) mnie przekonały. Wełna ma 1,5 metra szerokości, co determinować będzie wielkość namiotu. 

Konstrukcja namiotu, trochę oparta na własnych przemyśleniach, trochę na powyższych przedstawieniach, jest bardzo prosta. To dwa maszty z sznurkiem pomiędzy nimi, na których rozpięty jest namiot. Dodatkowe odciągi stabilizują maszty na miejscu i sprawiają, że sznurek na środku nie opada jakoś mocno, przy odpowiednim naciągnięciu linki odciągami. Płachta, zawieszona na sznurku, zamocowana jest przy krawędziach, napinając się i stabilizując konstrukcję maszty-naciągi w drugiej osi. Całość jest zadziwiająco sztywna.

Namiot uszyty został z dwóch szerokości materiału (na długość), co dało mu niemalże trzy metry długości. Pozostałe wymiary wynikły z prostych obliczeń - miałem już kupiony kupon wełny (7 metrów bieżących), więc trzeba było go optymalnie wykorzystać. Stąd też wynikły pozostałe wymiary - wysokość ok. 110 cm i szerokość 120 cm. Może nie są to optymalne wymiary, ale sprawdzają się bardzo dobrze. Przy jednym szczycie namiot posiada prostą ścianę, natomiast przy drugim ścianka nie jest zszyta w środku, co pozwala nam zasłonić wejście. Póki co nie zmajstrowałem żadnego zamknięcia namiotu, ale nie jest ono jakoś szczególnie mi potrzebne, przy tej długości namiotu.

Jako, że namiot jest szyty z wyjątkowo wodoodpornej tkaniny, chciałem zachować ten wyczyn w gotowym namiocie, dlatego też zdecydowałem się na mroczne, klejone szwy. Klejone, ponieważ oprócz zwykłego szycia, szew jest dodatkowo wzmacniany taśmą klejową na ciepło. Najpierw taśmę naklejałem na krawędź tkaniny, prasowałem przez papier, na którym jest dostarczana, następnie nakładałem na to krawędź drugiej tkaniny i zaprasowywałem porządnie całość. W tym momencie całość była już dosyć wytrzymała mechanicznie, co uprościło dalsze szycie. Reszta, tj. sposób szycia przez zakładkę z klejem, jest pokazany na poniższej ilustracji (którą nie wiem nawet skąd mam, ale odnosi się właśnie do szycia namiotów).


Nie miałem okazji jeszcze sprawdzać szczelności tych szwów na deszczu - póki co spałem w nim tylko podczas delikatnej mżawki. Liczę, że pod Grunwaldem będzie okazja na przetestowanie jego szczelności (jak to pod Grunwaldem). Skończony namiot wygląda tak, rozłożony w moim ogródku:



No i na koniec - podsumowanie kosztów, bo okazało się, że namiot, oprócz tego, że minimalistyczny, to także był wyjątkowo tani. Nie pamiętam dokładnych kosztów, poszczególnych elementów, więc z głowy - wełna na poszycie to około 250 zł, stelaż to niecałe 50 zł (lina konopna i maszty). Do tego kilka groszy na śledzie (póki co z tej roli gwoździe ze sklepu 😓), taśmę klejową i nici do szycia - nie więcej niż 50 zł łącznie. I tak oto mieścimy się z całym namiotem w 350 zł... na ten sezon musi wystarczyć 😁.

[3]

środa, 15 maja 2019

Nowe celtyckie fanty z LT11 - Fibule i grot włóczni

Sezon za pasem, w związku z czym finiszuję z kompletowaniem elementów wyposażenia grobu LT11 z Zvonimirova, będącego podstawą mojej obecnej celtyckiej sylwetki. Pod linkiem znaleźć można szerszy opis obiektu.

Właśnie dotarły do mnie kolejne fanty - przepiękne fibule, prosto z Maziar's workshop. Tak wyglądały zabytki, znalezione w Zvonimirovie:


A tak prezentują się ich rekonstrukcje:


Dodatkowo, równocześnie przyszedł też grot do włóczni z tego grobu, co zasadniczo zamyka inwentarz, jaki chce rekonstruować (znaleziono też pozostałość tarczy, w postaci metalowego uchwytu, ale tarczę rekonstruować będę w oparciu o inny grób z Zvonimirova).

Tak wygląda grot - zdjęcie poniżej (zabytek po lewej, rekonstrukcja po prawej). Dokładniejsze zdjęcia oraz opis dodam, gdy zostanie on osadzony na przygotowanym już drzewcu.