poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Running LabVIEW from PowerShell

Recently I was in a need to run LabVIEW VI from PowerShell while using Jenkins. The Jenkins part is pretty straightforward - you only need to install the PowerShell plugin for Jenkins and then you can run PowerShell command as a build step.

Running a VI from PS is simple, as long as you don't need to pass any commands. First of all, to make life easier add the LabVIEW executable path to the PATH environmental variable, and then just use:
Start LabVIEW C:\path\toYour\file.vi
but if you need to passy any commandline arguments to the VI (which was really important for me) trying to run the following command:
Start LabVIEW C:\path\toYour\file.vi -- arg1 arg2
resulted in an error, as LabVIEW could not find files arg1 nor arg2. To pass the exact command to the LabVIEW with arguments you have to make a clever use of apostrohes an quotation marks:
Start LabVIEW "C:\path\toYour\file.vi -- arg1 arg2"
If you want to get the commands from some variables things start to be even more complicated and you will have to use both - quotation marks and apostrophes in order to make something like:
Start LabVIEW "' + C:\path\toYour\file.vi -- arg1=" + $arg1 + " arg2=" + $arg2 + " logpath=" + $logpath + '.txt"
What I was doing was using Invoke-Expression from PS to run the command above, as it was easier than constructing the same command several times:
$code = 'Start LabVIEW "' + C:\path\toYour\file.vi -- arg1=" + $arg1 + " arg2=" + $arg2 + " logpath=" + $logpath + '.txt"'
Invoke-Expression $code
Why? mainly because you can e.g. use the Invoke-Expresson remotely on several machines over network etc. But this is totally different part of the story.

LabVIEWwise, parsing of the command line arguments is really simple, especially that I used the contruction of argument_name=argument_value, so I was able to parse them and get the values pretty straighforwards using a single case structure.

czwartek, 13 kwietnia 2017

Dublet część kolejna


Kontynuuję szycie dubletu, skrojonego jeszcze w zeszłym roku - w zasadzie jestem już bliżej niż dalej finiszu. Pozostało mi jeszcze skończenie i wszycie drugiego, lewego rękawa oraz wykończenie krawędzi i zrobienie zapięcia dubletu.

Dublet wyszedł bardzo dopasowany - tak jak miało być, bo w końcu dublety, jak widać na ikonografii, są dosyć dopasowane. Jedyny problem miałem ze spasowaniem rękawów, co zaowocowało wstawieniem dodatkowych klinów, dzięki czemu udało się je poszerzyć w ramionach i dopasować do wygodnych podkrojów. 

Oprócz oczywistych rzeczy, w ramach wykończenia muszę doszyć wewnętrzną część stójki. Pomyślałem sobie, że najwygodniej będzie, aby była ona podszyta także od wnętrza wełną, tak więc zostanie doszyty taki fragment do wnętrza kołnierza.

 


 Dubletu zapinany będzie na lewą stronę - widać na prawej pole listwę lnianego wzmocnienia pod dziurki do zapinania guzików. Tego rodzaju wzmocnienia są często spotykane w ubraniach pozbawionych w ogóle podszewki (por. znaleziska z Londynu).

Fakt, że dublet zapinany jest na nietypową stronę, ma swoje potwierdzenie w zabytkach jak i w ikonografii tego rodzaju i innych ubiorów - nie było to więc w średniowieczu nieistniejące rozwiązanie.
Pourpoint Karola VI
(koniec XIV wieku)
Włochy 1420r.
W przypadku szytego przeze mnie dubletu miało to charakter... przypadkowy. Nawet nie pomyłkowy, tylko po prostu na etapie wszywania wzmocnień pod dziurki dla guzików uznałem, że jedna ze stron lepiej się nadaje do wykonania dziurek i tak postanowiłem zrobić, skoro źródła potwierdzają, iż takie ubiory występowały.

środa, 4 stycznia 2017

Dublet

Tacuinum SanitatisBNF Latin 9333
I ćw. XV w.
Ponad rok temu zapowiadałem, że uszyję dublet, miał być uszyty w I ramach Manuscript Challenge, ale oczywiście okrutnie nie zdążyłem etc etc. Jednakże sam pomysł uszycia kremowego, wczesnego dubletu pozostał nadal. Mówiąc oczywiście 'wczesny dublet' mam na myśli datowany na początek XV wieku, dosyć długi z dowiązywanymi rozdzielnymi nogawicami, jak pokazano na ilustracji obok.

Wykrój to klasyczny krój z ośmiu części z dopasowanymi rękawami - z uwagi na dosyć wczesne datowanie oraz raczej niezbyt wysoki status społeczny odtwarzanej postaci nie myślałem nawet o bardziej skomplikowanych rękawach, czy dodawaniu bufek itp.

                       

Dublet skrojony został z kremowego, wełnianego (100%, z woolmarkiem 😄) koca, który nabyłem kiedyś i w sumie od ponad roku trzymałem z myślą o takim właśnie dublecie. Wykrój udało się bez większego problemu zmieścić na kocu - jedynie rękawy zesztukowane są z dwóch kawałków, z szwem wzdłuż rękawa (co wydaje się być poprawnym podejściem do sztukowania rękawa, vide krój tuniki z Bocksten). Dalej skroiłem podszewkę z lnianych worków wojskowych - jako, że miałem ich dużo nie było problemu, aby skroić poszczególne elementy w całości, omijając pieczątki, nity i inne elementy, jakie regularnie na nich występują.

Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia po krojeniu, to przedstawiam poniżej obecny postęp prac. Po wstępnym skrojeniu w/g wymiarów i wykroju pokazanego powyżej dublet spiąłem szpilkami i dopasowałem na sobie, aby przylegał tak jak powinien.


Dublet wyposażony jest w jednowarstwową podszewkę (tj. bez sztywnika), zszywaną razem z wierzchnią warstwą wełny. Daje to rezultat taki, jak widoczny często na ikonografii - podszewki 'panelowej':
Rogier van der Weyden, Ołtarz św. Jana, ok. 1455 rok.
Pokazany powyżej dublet kata, ścinającego Jana Chrzciciela w ogóle prezentuje się bardzo ciekawie, szczególnie interesująca jest stójka bez podszewki oraz rozcięcia rękawów przy nadgarstkach. W moim dublecie z pewnością będę chciał mieć jakąś stójkę (chociaż to nie jest pewne, szczególnie, że wczesne dublety tego elementu były pozbawione) - najpewniej minimalną. Dodatkowo, będzie ona wszyta prosto, a nie z klinem wchodzącym w plecy - jest to z tego co rozumiem sposób bardziej archaiczny, bo wszywanie tego klinem zaczęło się pojawiać w ca. latach 20 XV wieku. Drugą kwestią jest tutaj sprawa zapięcia rękawów - tekstylny guziczek (jeden) spinający rozcięcie - na linii szwu z tyłu rękawa. Tak właśnie chciałbym to zrealizować w szytym przeze mnie dublecie.

Kolejny update będzie, gdy będzie się czym poważniej pochwalić w dublecie :). Pozostało jeszcze rozwiązanie szeregu istotnych kwestii, np. zapięcia czy wykończenia.

Co najciekawsze, a z czego zdałem sobie sprawę dopiero w trakcie realizacji projektu, to (bardzo) niski koszt takiego ciucha. Koszt tego rodzaju koca (używany, w sieci lub wyłowiony w second-handzie) to 10..40 zł, a koszt trzech (tyle zeszło na podszewkę) lnianych worków wojskowych zamyka się w 45 zł (jeśli kupuje się na Allegro bez szukania po AMW, gdzie da się je kupić x3 razy taniej). Nie licząc nici etc to na materiały wydać możemy zaledwie 25 zł, czyli tyle co na dwa..trzy piwa w knajpie. Oczywiście, trzeba to umieć skroić i zszyć (najlepiej ręcznie), ale uwierzcie mi - to nie takie trudne. I niech mi nikt nie mówi, że nie stać go na bycie koszer 😤.