niedziela, 17 czerwca 2018

Łomża: pojechał, pomaszerował i wrócił z nowymi fantami

Za 4lomza.net
W ostatni piątek byłem w Łomży, na imprezie organizowanej przez Pozytywnie Historycznych. Uświetniała ona 600-lecie nadania praw miejskich temu miastu. Impreza jak impreza - dużo turystów, fajni rekonstruktorzy, otoczka festynowa 😉 tak jak miało być.

Przy okazji bytności na imprezie udało mi się pogadać z ciekawymi ludźmi, załatwić kilka interesów i odebrać kilka fantów. O tym jednakże za chwilę, a póki co zdjęcia z imprezy, zaczerpnięte ze stron mediów.

sobota, 9 czerwca 2018

Prosta sakieweczka

Za O. Goubitz, "Purses in Pieces".

Jako że sakiewieczek i pojemniczków nigdy za mało, uszyłem sobie prostą sakiewkę z założeniem trzymania w niej monet. Oparta jest o zabytek z Lubeki datowany na XV wiek. Zrezygnowałem z dekoracyjnego przeszycia przy krawędzi (głównie z powodu braku dokładniejszych informacji na temat tego w jaki sposób zostało wykonane) oraz zmieniłem proporcja sakiewki oraz kształt jej krawędzi dolnej na bardziej półokrągły - tego rodzaju zabytki także są odnajdywane i podobnie datowanie.

Sakieweczka uszyta została z garbowanej roślinnie koźlej skóry. Sakiewka została zszyta lnianą nicią, która także posłużyła do obszycia górnej jej krawędzi. Zamykana jest na dwa rzemienie wykonane z rozciętych pasków skóry z ozdobnymi nacięciami na nierozciętych końcach.

Póki co w sakiewce jest tylko kilka gdańskich monet (dzięki Kaspian), ale docelowo pewnie trafi tam więcej rzeczy.


Kolejny plan - kolejna sakiewka, tym razem na przedmioty do rozpalania ognia.

czwartek, 7 czerwca 2018

Nykobing - maj/czerwiec 2018

Fot. Ola Piotrowska
Właśnie wróciłem z chyba najfajniejszego wyjazdu w tym sezonie - niemalże tygodniu spędzonym w średniowiecznym skansenie w Nykobing (Middelaldercentret Nykøbing Falster). 

Centrum w Nykobing jest stanowczo najfajniejszym miejscem, jeśli chodzi o jakiegolwiek wydarzenia reko. W centrum znajduje się kilka w pełni wyposażonych i zrekonstruowanych na bardzo wysokim poziomie średniowiecznych chat. Kto nie widział powinien koniecznie obejrzeć chociażby zdjęcia, aczkolwiek nie oddają one całkowicie magii tego miejsca.
Fot. Ola Piotrowska

Zakwaterowani byliśmy na piętrze w budynku karczmy, przy głównym placu miasta. Prosta sala do wspólnego spania - koło 10 łóżek plus kilka sienników na podłodze. Niesamowicie fajnie i wygodnie. Wszystkie domki są bogato wyposażone, więc nie trzeba martwić się za nadto kubkami, miseczkami czy łyżkami (aczkolwiek warto mieć własne, ulubione oczywiście).