sobota, 22 listopada 2025

Spodnie z saczkiem I

W ramach odświeżania XIV/XV-wiecznej szafy postanowiłem sprawić sobie nowy zestaw ciuchów. Po bieliźnie (już uszytej, ale jeszcze czekającej na swój opis) przychodzi czas na nogawice/spodnie. 

L' Instruction des Jeunes, Politique,
Ethique et Economique
, Aristote;
Paris BnF, Fol. 248.
Dotychczasowo nosiłem raczej tylko dzielone nogawice, jednakże zapragnąłem uszyć sobie wczesne spodnie. Zanim jednak przystąpiłem do chociażby zdejmowania miary, zadałem sobie pytanie - czy spodnie z saczkiem występowały w ogóle w czasach Bitwy pod Grunwaldem? To nieoczywiste pytanie, bo na pierwszy rzut oka, zdaje się mieć oczywistą odpowiedź - jasne, że występowały. Jednakże brak jest zachowanych takich spodni. Można temu zripostować, że nasze ukochane stanowiska (Bocksten, Herjolfsnes) to obraz raczej niższych stanów, co z kolei powinno od razu narzucić pytanie - to kto zatem takie spodnie nosił? Rekonstruując w miarę spójną postać, z dosyć dobrze określonym statusem społecznym, wydaje mi się, że takie rozważanie jest na miejscu. A może to nie status czy datowanie samo w sobie decyduje, czy na naszych czterech literach znajdą się spodnie z saczkiem? Przyjrzyjmy sie, znalezionej na szybko, ikonografii.

Pokazane powyżej po prawej stronie spodnie, z manuskryptu "L' Instruction des Jeunes, Politique, Ethique et Economique", datowanego szeroko na XV wiek (ale raczej jego początek) wskazują już w oczywisty sposób na spodnie, jednakże istnieje szereg XIV-wiecznych przedstawień, w których można się ich dopatrzeć... głównie saczków.

Weltchronik - Cod.bibl.fol.5    
Rudolf von Ems, Fol. 39v.
Stuttgart, 1383
   Willehalm, Wenzelwerkstatt    
Praga, 1387
Dyptyk z Pasją Chrystusa
Styria 1400

Mnie to przekonuje, z zastrzeżeniem, że takie spodnie zestawiane są na ogół z bardziej dopasowanymi ciuchami i, ogólnie, zasadne by było wiązanie ich z wyższym poziomem społeczno-ekonomicznym. Albo młodszym wiekiem 😉. Z resztą, zobaczymy co znajdzie się na górze, bo pewnie nie tunika z Bocksten.

   
Wełna w kąpieli i po pierwszym farbowaniu - na żółto

  
Wełna po drugim farbowaniu - rozwinięciu żelazem do zielonego

Spodnie uszyte są z wełny WTV 01/06 z Woolsome (Wełna RT Średnia Sukno Sfolowane) pofarbowanej historycznie nawłocią (z dokładnością do używania nawłoci kanadyjskiej, z powodów chyba wszystkim znanych) z bejcą w kąpieli barwiącej z ałunem i kamieniem winnym. Potem kąpiel została rozwiniętą żelazem (w postaci siarczanu żelaza (III)) i materiał dobarwiony. Nota bene, to pierwszy raz, gdy udało mi się pofarbować coś z solami żelaza bez plam (niestety - wniosek jest prosty - chodzi o stosunek objętości naczynia do ilości wełny na etapie dodawania i mieszania z żelazem). Nie jestem specem od farbowania, więc nie będę wchodził w szczegóły procesu. Tutaj podziękuję tylko Rotce, bez której wiedzy nie byłoby to możliwe.

Ewolucja kroju spodni od
XV w. (czarne),
przez XV/XVI w. (zielone)
do XVI w (niebieskie linie).

Spodnie zostały - oczywiście - skrojone ze skosu. Całość została skrojona z wykorzystaniem przygotowanego wcześniej szablonu (równolegle szyję późniejsze spodnie), oczywiście z dostosowanymi szwami na tyłku (patrz rysunek po lewej) do datowania XIV/XV wiecznego. 

Bardziej "improwizowanym" elementem był krój stopy, gdyż tych widziałem bez liku, jednakże nigdy nie znalazłem wskazania na jakiekolwiek zależności chronologiczne w tym aspekcie. Wykorzystałem standardowo wykrój oparty o spodnie z Alpirsbach oraz zabytki z Herjolfsnes (pozostałości nogawic, oznaczone numerami 90, 91 oraz 92). W ten sposób wierzch stopy jest integralny z głównym biegiem nogawic, co moim zdaniem jest prostsze w krojeniu, o ile mamy pod dostatkiem materiału... jeśli nie mamy, kończy się to sztukowaniem, jak w moim przypadku.

  

Nogawice sztukowane są również w górnej części, aby nieznacznie podnieść ich stan (co było wynikiem troche złego oszacowania potrzeby, a trochę braku materiału po skosie). Górna część została wzmocniona lnem, głównie w miejscu, gdzie znajdują się dziurki do wiązania ich do górnej części garderoby. Pasek lnu wszyty w stanie usztywnia nieznacznie tę część spodni. Podobnie jest w przypadku saczka, który w całości podszyty jest lnem. Wykorzystano niebielony, ręcznie tkany len (zabytkowy).

 

   

Całość trzyma się na pięciu para dziurek do wiązania, dopasowanych rozmieszczeniem do dziurek w pasie gacnym. Dodatkowe dwie pary par dziurek zapewniają możliwość zawiązanie saczka. Całość układa się całkiem dobrze (moim zdaniem), a dzięki dosyć rozciągliwej wełnie jest całkiem wygodna - można nawet zrobić w nich przysiad...

  

I można w nich zrobić przysiad:


czwartek, 16 października 2025

Gacnik

Problem trzymania nogawic na miejscu od zawsze był zmorą ergonomii moich średniowiecznych ubrań. Pas gacny zawsze wydawał mi się rozwiązaniem średnio wygodnym i preferowałem wiązanie ich do bielizny, szczególnie, że ma to o wiele więcej poparcia w źródłach. Jednakże, jak jak zobaczyłem rekonstrukcje pewnego zabytku w wykonaniu Calceatora stwierdziłem, że może jednak warto spróbować. 

niedziela, 16 lutego 2025

Pasiasta tunika

Godzinki Johannete Ravenelle,
Paryż 1395-1401
Kolejny projekt, który powstał po zobaczeniu materiału - tym razem jednej z nowych pasiastych wełen w Woolsome (klik). Dopiero po zakupieniu kuponu (o długości z sensownym zapasem) zacząłem się realnie zastanawiać, co z niego uszyć... 

Podstawowe założenie - datowanie na XIV/XV wiek plus uszycie tego w taki sposób, aby wzór się zgadzał na łączeniach (co w zasadzie mocno implikuje, jaki powinien być krój).

O samej historyczności, czy częstotliwości występowania pasiastych tkanin w interesującym nas datowaniu wypowiadać się nie chcę i nie będę, poza wrzuceniem jakichś tam ładnych obrazków. Czemu? Paski (w zasadzie wszystkie nie-gładkie wełny) są rzadkie po XIII wieku, jednakże nadal przewijają się w ikonografii. Oczywiście - pytanie zawsze jest o kontekst (z jednej strony) oraz o statystykę występowania (z drugiej strony). I o ile wrzucić kilka ładnych obrazków chcę i mogę, to przeprowadzenie wielkiej (istotnej statystycznie i reprezentatywnej) kwerendy źródeł już stanowczo przekracza moje siły... za stary jestem.

wtorek, 21 stycznia 2025

Kufel z pokrywką

Ceramiki nigdy zanadto. Przedstawiony kufelek to najnowszy nabytek, jaki dołączył do zbioru. Wykonany jest z kamionki Siegburskiej i datowany szeroko na XV-XVI wiek, a być może i później. 

Uzupełniony został skórzaną pokrywką, wykonaną na bazie znaleziska z Tamizy (niepublikowane). Dekielek ozdobiony jest wzorkiem z XV-wiecznego drzeworytu. 

Zdjęcia podebrane z posta z Targowiska na FB od poprzedniego właściciela (Fot. A. Przybyłok). 

niedziela, 19 stycznia 2025

Późnośredniowieczny kaptur z frędzlami

Norymberga 1475

Chyba nie ma bardziej późnośredniowiecznego kaptura, niż przedstawiony na ilustracjach kaptur z frędzlami. Przynajmniej dla mnie - gdy widzę frędzle na kryzie, to od razu widzę, jak datowane jest źródło. Oczywiście, w XVI wieku też pojawiają się takie kapturki, co czyni sprawę tylko ciekawszą (dla mnie).

Bayerische Fürstengenealogie
Mscr.Dresd.P.4, XVI wiek

Nie ma się co rozwodzić nad źródłami, to na tyle popularne nakrycie głowy w II połowie XV wieku (i pewnie I połowie XVI wieku), że obrazków z różnie noszonymi kapturami tego rodzaju jest od groma.

sobota, 11 stycznia 2025

Spodnie z Marx Etzel

Niestety nie ma zbyt wiele znalezisk tekstyliów związanych z Celtami, a w zasadzie w interesującym mnie zakresie (Bałkany, III / II w p.n.e. etc) nie ma nic, co pozwoliłoby na jakąkolwiek rekonstrukcję. Źródła ikonograficzne także pozostawiają wiele do życzenia... celtycka sztuka w tym zakresie pozostawia wiele do życzenia, a rzymska... może i przedstawienia są dokładne i realistyczne, ale z tekstyliami nie mają za wiele wspólnego...

Umierający Gal, ok 228 w p.n.e.,
Pergamon, obecnie Rzym

Z uwagi na powyższe, jeśli chodzi o ubrania dla postaci bałkańskiego Celta, dosyć liberalnie korzystam z innych źródeł na tekstylia, ogólnie jeśli o epokę żelaza chodzi to nie ma ich za wiele, zatem chyba nie ma innego wyboru... poza tym, to szansa uszycia kolejnego ciekawego ciucha, nie?

Zabytek ma bardzo ciekawą konstrukcję. Spodnie wykonane zostały z jednego kawałka wełny, utkanego na wymiar, przeciętego i zszytego. Wełna ta miała dodaną dekoracyjną obramówkę z trzech stron. Nie wiem, czy badano wełnę, pod kątem barwników, opis mówi o kolorach brązowym i czarnym. 

za K. Schlabow, "Textilfunde
der Eisenzeit in Norddeutschland"
Göttinger Schriften z. Vor-
und Frühgeschichte 15 (1976)
.
Zabytek sięgał lekko za kolana, przy czym w pasie miał obwód 135 cm, co wskazuje na to, że spodnie były zebrane i raczej luźne. Nie ma żadnego śladu, po jakimkolwiek wiązaniu, czy innym sposobie upięcia spodni w pasie, co sugeruje, że musiało być ono niezależne od nich, aczkolwiek nie udało mi się znaleźć czym mogło ono być - sznurkiem? paskiem? Ja w tym celu wykorzystuje zupełnie inaczej datowany pasek... przynajmniej do zdjęć, tym bardziej, ze go nie widać - jest zawinięty w górną część spodni.

Moją wersję uszyłem z tkaniny wełnianej z Woolsome, która utkana została zgodnie z znaleziskiem z Halstatt. Jakkolwiek odmienne datowanie i lokalizacja geograficzna, niż przedstawiony zabytek, to i tak jest to najbliższe, co jest dostępne w tej linii "historycznych" wełen w Woolsome, stad decyzja, żeby po ten materiał sięgnąć.

Wełna została zafarbowana korą kruszyny. Farbowałem z wykorzystaniem kamienia winnego i ałunu, żeby mieć pewność, że złapie równo i intensywnie... niestety tak się nie stało, co poskutkowało plamami. Dlatego też zdecydowałem się na farbowanie drugi raz, co nie tylko nie pomogło, a dodatkowo przyciemniło strasznie kolor... ogólnie mówiąc, nie jest to moje top farbowanie w życiu.

No i na koniec kilka zdjęć gotowej rekonstrukcji. Moje spodnie są trochę dłuższe niż oryginał, ale wynika to z szerokości materiału z Woolsome. Spodnie zostały tak skrojone, że ani u góry ani na dole nie wymaga podszycia - jest tam naturalna krawędź tkaniny. Moje spodnie są też bardziej dopasowane niż zabytek, co wpisuje się w krój innych spodni, jakie wykorzystuje się do rekonstrukcji celtów (np. Thorsber czy Damendorf). Być może nawet trochę za bardzo dopasowane, ale zobaczymy jak w praktyce użytkowej zachowywać będzie się ten materiał. 
 
     

  

To nie jest jedyny ciuch w tym datowaniu, jaki muszę w najbliższym czasie uszyć, bo mole zrobiły trochę spustoszenia w szafie, a co za tym idzie pojawiła się konieczna potrzeba uzupełnienia ciuchów w datowaniu na epokę żelaza... oczywiście, jeśli będzie potrzeba, bo póki co nie szykuje się żaden wyjazd (a szkoda)...

niedziela, 5 stycznia 2025

Kurta cz. 2

Pieter Bruegel Starszy
Spis ludności w Betlejem 1566

Wreszcie zebrałem się do uszycia fascynującej mnie od dawna szaty wierzchniej, określanej w literaturze (współczesnej, jak i historycznej) jako kurta furmana (kitel furmański, Fürmans Khute i in.). Tym samym "zaczynam" nowy-nienowy projekt Nikodemus der Bunte, datowany szeroko na XVI wiek, trochę z pomysłem stworzenia kapsułowego reko-zestawu rzeczy wokół datowania Wojen Chłopskich w Niemczech, ale bez konkretnego datowania całego setu.  

sobota, 28 września 2024

Rapier z rzeki Tyny

Przedstawiony rapier jest rekonstrukcją zabytku, znalezionego w rzece Tynie (Tinie), która znajduje się na Żuławach Elbląskich. Sam rapier znajduje się obecnie w muzeum archeologiczno-historycznym w Elblągu.

Broń posiada dosyć prosta formę, sugerującą raczej praktyczne - bojowe - zastosowanie niż broń noszoną na co dzień przez zamożnego człowieka... co idealnie pasuje do wszelkich moich założeń.

Rapier ten posiada mieczową głownię, umożliwiającą nie tylko pchnięcia, ale również cięcia. Rękojeść i oprawa są niezbyt zdobione i proste, co potwierdza zastosowanie raczej bojowe.

Z uwagi na prostą formę cieżko jest o datowanie zabytku, a znalezienie go w rzece, bez kontekstu, dodatkowo utrudnia interpretację. Muzeum datuje go na mniej więcej od II poł. XVI w. do początków XVII w. ale może ono być szersze, z datowaniem już nawet od II ćw. XVI w.

Rekonstrukcja wykonana została w pracowni Errementaris. Do rapiera dorobiono prostą pochwę z stalowymi detalami. Całość kryta jest skórą w kolorze naturalnym, którą zabezpieczyłem kilkoma warstwami lanoliny nakładanej na ciepło. W taki sam sposób zabezpieczona jest rękojeść rapiera. Docelowo pewnie będzie ona jeszcze ciemniejsza, gdyż lanolinowanie trzeba okresowo powtarzać.

  

 

Teraz tylko pozostaje pomyśleć o jakimś zawieszeniu (?) dla tej broni, które pasowałoby do moich planów (możliwie wczesnego datowania i terenów szeroko pojętych jako Niemieckie).


Źródła:
1. https://staremiastoelblag-mah.blogspot.com/2017/04/zgubione-w-rzece.html
2. https://edukacja.muzeum.elblag.pl/rapier-z-rzeki-tyny/

sobota, 31 sierpnia 2024

Łataj, ceruj i naprawiaj.

Niedawno w reko-social-mediach pojawiło się wezwanie do sztukowania przy szyciu ubrań (i słusznie). Wielkie brawo tutaj dla Kasi, że zwróciła na to uwagę, bo takie detale właśnie istotnie podnoszą nasz poziom, jako rekonstruktorów. A wiecie, co jeszcze jest bardzo historycznym detalem? Naprawianie ubrań.

Nie powinno być wielkim zaskoczeniem, że nasze ubrania psują się i zużywają. Nawet przy weekendowym użytkowaniu coś się w końcu przetrze etc. więc trzeba zabrać się za naprawę. Doskonale obrazuje to miniatura, której po prawej pokazano fragment. To ślepy zebrak z Smithfield Decretals (British Library Royal 10 E IV, fol. 110r), datowane na ok. 1340 lub IV ćw. XIII - I ćw. XIV wieku. Tak mocno połatane tuniki znamy nawet z zabytków (patrz: Tunika z Bernuthfeld), ale w naszym wypadku mamy do czynienia z dużo bardziej subtelnymi naprawami.

sobota, 17 sierpnia 2024

Rusznica alias muszkiet

Przedstawiona broń to, formalnie rzecz biorąc, muszkiet - gładkolufowa broń strzelecka, wyposażona w zamek lontowy. Ogólnie o rusznicach pisałem już tutaj. Ta konkretna rekonstrukcja sporządzona została na podstawie zabytku z Niemiec, datowanego na 1500 r. Muszkiet wykonany został najprawdopodobniej w Norymberdze. Obecnie znajduje się w Ermitażu.

Muszkiet, Norymberga, Niemcy, 1500 rok.

czwartek, 15 sierpnia 2024

Latarenka

Latarenka jest wygodnym, przenośnym źródłem światła, idealnym do zastosowania w obozie i nie tylko. Latarenki w tym kształcie widoczne są m.in. na Godzinkach Karoliny Sabaudzkiej(1415 - 1430), opublikowanych w latach '20 XV wieku. 

 


Hours of Charlotte
of Savoy Fol. 170r (frag)
Paris, France, ca. 1420-1425

Hours of Charlotte
of Savoy Fol. 023r (frag)
Paris, France, ca. 1420-1425

środa, 14 grudnia 2022

Surcote, czyli tunika bez rękawów

Od dawna fascynują mnie ubrania bez rękawów lub z krótkim rękawem. Niestety w materiale źródłowym jest (bardzo) mało tego rodzaju ubrań, które byłyby męskie i datowane na XIV/XV wiek. Z tymi wymaganiami w garści rozpocząłem analizę źródeł. Nie odkryję tutaj niczego nowego, bo zabytek jest z dobrze znanego stanowiska na Grenlandii, ale to w niczym nie przeszkadza, nie?

Na warsztat wziąłem zabytek nr 37 z Herjolfsnes (D10579), za opisem Nörlunda [1]:

niedziela, 11 grudnia 2022

Sakiewka o szerokim datowaniu

Oprócz długich, skomplikowanych i opisanych wieloma źródłami projektów (jak na przykład całe ciuchy) dobrze jest czasami usiąść do czegoś absolutnie niezobowiązującego. Gro z takich "wprawek", jakie w życiu zrobiłem wylądowała w koszu, w różnym stanie dokończenia... tym razem tak się nie stało! (brawa)

Postanowiłem uszyć sobie sakiewkę, będącą luźną interpretacją zabytku pokazanego na szeregu ilustracji z epoki. Składa się ona z dużej sakiewki, do której przyszyte są mniejsze sakiewki (na ogół trzy lub cztery). Często określa się je po angielsku, jako moneychanger purse (nie wiem, jak to zręcznie przetłumaczyć na nasz język - sakiewka rozmieniacza pieniędzy?), bo mają wiele kieszonek, które pozwalają na trzymanie osobno różnych monet.

sobota, 10 września 2022

Coif

Przez długi czas wstrzymywał się przed uszyciem i, w konsekwencji, noszeniem coifu, z w zasadzie zupełnie subiektywnych powodów. No nie podobał mi się ten 'bobasek' na głowie... z drugiej strony jednakże, występuje on szalenie popularnie na ikonografii, a po zestawieniu go z innym nakryciem głowy (czapka, kapelusz etc.) zaczyna wyglądać już całkiem ciekawie.

No więc dobrze, skoro postanowiłem sobie wykonać nepotek, to... jak się go szyje? W sieci dostępne są generalnie dwa wykroje - dwu- i trzyczęściowy. Oba wydają się prawdopodobne (z punktu widzenia kroju w średniowieczu, mechaniki materiału itp), jednakże to dla mnie za mało. Opracowania wskazują, że trzyczęściowy czepek jest późniejszy - XIV/XIV i dalej, a ten dwuczęściowy wcześniejszy, jednakże opisy te nie powołują się na żadną twardą literaturę. Dlatego też zdecydowałem się na wykonanie szybkiej kwerendy w źródłach (głównie miniatury) i oto, do jakich wniosków doszedłem.

środa, 17 sierpnia 2022

Rękawice klepsydrowe z kolczymi palcami

Ochrona dłoni, o ile zupełnie nie pasuje do mojej postaci piechociarza, jest wymaganiem BHP oraz istotnym wymaganiem organizatorów szeregu bitew itp. Tak więc postanowiłem, że na sezon 2020 takowe posiadać będę. W pierwszej kolejności oczywiście pewne założenia
  • Rękawice powinny być w miarę poprawne historycznie, jednakże, jako że moja postać i tak w ogóle nie powinna mieć rękawic, to jakiekolwiek rękawice to już i tak mrok 😉 i nic tego nie zmieni.
  • Datowanie - szeroko, ale okołogrunwaldzkie. Czyli od lat '90 XIV wieku (może nawet trochę wcześniej) do 1420 roku (a może i do 1430 roku, jeżeli będą wcześniejsze analogie).
  • Chciałbym aby rękawice były wygodne w szerokim zakresie zastosowań - nie tylko jako rękawice typowo bojowe; nie powinno to być problemem, jako że używam broni drzewcowej i do takiej nie potrzebuję rękawic szczególnie pancernych. Wygoda jest tutaj o tyle istotna, że nie wykluczam, że przydały by się one np. do strzelania z kuszy czy broni czarnoprochowej - dobrze, jakby to umożliwiały.
  • Ostatnie, ale nie mniej ważne - chciałbym, żeby był to projekt... ekonomiczny. Oczywiście nie oznacza to jakichś mrocznych kompromisów, ale szereg rozwiązań nie będzie takich, jakie bym zrobił, gdybym chciał robić taki szpej koszer.
Na początek warto wrzucić sobie trochę podstawowej, dobrze opracowanej wiedzy. Lutobor opisał dosyć dobrze ten temat w ogólności ma blogu Projektu Volk [1]. Ciekawy pomysł przedstawiony został natomiast w innej notce - tzw. rękawice nowego typu (RNT) [2]. O ile nie chcę bawić się próbę obrony lub polemikę z wydzieleniem RNT jako nowego, osobnego typu rękawic używanych na przełomie XIV i XV wieku, to jest to bardzo ciekawy trop.

Fartuch do kuchni (2) i marszczone plany(?)

Dokonałem przeróbki fartucha (link), jaki niedawno uszyłem. Przeróbka była prosta, ale dosyć pracochłonna. Zmieniłem proste marszczenie na ozdobne marszczenie w postaci plastra miodu. Od dawna miałem ochotę wykorzysta tę technikę, z której nie korzystałem od czasu uszycia XVI-wiecznej koszuli (link) osiem lat temu(!). W linku znajduje się dokładniejszy opis.

Luttrell Psalter, f.172v
(1325-1340)
Sam rodzaj marszczenia znany był już w XV wieku, stosowany był również do fartuchów kuchennych, wiec zastosowanie tego rodzaju marszczenia w moim fartuchu nie jest pozbawione podstaw (aczkolwiek nie widziałem takiego marszczenia na męskim wysokim fartuchu - można to zrzucić na karb niewielkiej ilości przedstawień). Generalnie próba rekonstrukcji fartucha jest trochę wypadkową pomiędzy tym, na co wskazują różne źródła, a tym co od dawna chciałem zrobić. Dodatkowo, potraktujmy to jako wprawkę przed kolejną lnianą rzeczą, jaka jawi się w planach.

sobota, 25 września 2021

Skórzany kaptur, część 2

W pierwszej notce prezentowałem ciekawy zabytek z Kalisza - skórzany, haftowany kaptur. Właśnie zakończyłem jego wykańczanie - haftowanie i obszywanie. Haft wykonany został żółtą wełną - chyba zbyt grubą, jak na potrzebę tego projektu.


Nie starałem się w stu procentach odwzorować wzoru haftu, a jedynie ogólny jego zamysł. Dodatkowo, chyba, nie zrekonstruowałem w pełni poprawnie ściegu tego haftu. Nie zmienia to jednak kwestii, że kaptur ten jako taki miał być pewnego rodzaju eksperymentem, mającym na celu w ogóle przetestowanie skórzanego kaptura. I testy takie najpewniej odbędą się jeszcze tej jesieni - w październiku wybieram się do Owidza, a pogoda może być różna... zanim jednak tam trafimy, kaptur chciałbym nasączyć lanoliną. 


Eksperyment już na tym etapie nie uznaję za w 100% udany. Głównym problemem jest tutaj wykorzystany materiał - skóra, z której uszyto kaptur, okazała się chyba zbyt delikatna, jak na szycie w niej grubszą wełną, co spowodowało, że po prostu pękła. Rozerwany fragment wymieniłem i załatałem, a następnie przykryłem haftem, dzięki czemu z daleka nie jest widoczny. Przy szyciu kolejnego skórzanego kaptura zastosowałbym (zastosuję?) stanowczo grubszą skórę.


Póki co, kilka zdjęć przed ostatnią konserwacją