sobota, 25 września 2021

Skórzany kaptur, część 2

W pierwszej notce prezentowałem ciekawy zabytek z Kalisza - skórzany, haftowany kaptur. Właśnie zakończyłem jego wykańczanie - haftowanie i obszywanie. Haft wykonany został żółtą wełną - chyba zbyt grubą, jak na potrzebę tego projektu.


Nie starałem się w stu procentach odwzorować wzoru haftu, a jedynie ogólny jego zamysł. Dodatkowo, chyba, nie zrekonstruowałem w pełni poprawnie ściegu tego haftu. Nie zmienia to jednak kwestii, że kaptur ten jako taki miał być pewnego rodzaju eksperymentem, mającym na celu w ogóle przetestowanie skórzanego kaptura. I testy takie najpewniej odbędą się jeszcze tej jesieni - w październiku wybieram się do Owidza, a pogoda może być różna... zanim jednak tam trafimy, kaptur chciałbym nasączyć lanoliną. 


Eksperyment już na tym etapie nie uznaję za w 100% udany. Głównym problemem jest tutaj wykorzystany materiał - skóra, z której uszyto kaptur, okazała się chyba zbyt delikatna, jak na szycie w niej grubszą wełną, co spowodowało, że po prostu pękła. Rozerwany fragment wymieniłem i załatałem, a następnie przykryłem haftem, dzięki czemu z daleka nie jest widoczny. Przy szyciu kolejnego skórzanego kaptura zastosowałbym (zastosuję?) stanowczo grubszą skórę.


Póki co, kilka zdjęć przed ostatnią konserwacją 


sobota, 17 lipca 2021

Fartuch do kuchni

(Fot. Ola Piotrowska)
Ostatnio (w 2019) spodobało mi się siedzenie w garach w naszym obozie i koordynowanie prac kuchni, wydawanie posiłków i ogólnie, dbania, aby brzuszki całej chorągwi nie były puste (bo wiadomo, armia maszeruje na żołądkach). To samo w sobie nie jest przedmiotem tej notki, ale przyczynkiem do niej - jako dobry kucharz, pomyślałem, koniecznym jest fartuszek, bo skąd inaczej wiadomo będzie, że kuchnia? Niestety, że źródłami na męskie ładne fartuchy lekko nie jest (a już tym bardziej w formie takiej, jak bym chciał, więc musiałem wykorzystać chociaż odrobinę inwencji. I tak oto powstał fartuch na miarę moich potrzeb.

A przy okazji - yeah! powrót do reko, po covidowej, życiowej, przeprowadzkowej i w ogóle zakręconej przerwie. Ostatni wpis był tutaj w zeszłym roku w sierpniu, a dotyczący reko w maju - ponad rok temu. Kokodżambo i do przodu.

wtorek, 18 sierpnia 2020

OpenSPAD


OpenSPAD (Single Photon Avalanche Diode - fotodioda lawinowa do pomiaru pojedynczych fotonów) to otwarty detektor światła, działający na zasadzie zliczania fotonów przez fotodiodę lawinową pracującą w tzw. układzie Geigera z układem aktywnego gaszenia lawiny.

Projekt stworzony został przez elektroników z GaudiLabs [1], jako prosty w wykonaniu detektor zdolny do detekcji pojedynczych fotonów. Zastosowania takich detektorów są ogromne, głównie stosuje się je w nauce - w spektrometrii, mikroskopii, fizyce kwantowej etc. Dzięki temu, że układ ten jest w stanie wykryć pojedynczy foton i dokładnie zlokalizować go w czasie, diody tego typu stosować można także w eksperymentach czasoworozdzielczych, takich jak na przykład TCSPC (Time Correlated Single Photon Counting - czasowo skorelowane zliczanie fotonów) do mierzenia czasów zaniku barwników itp. lub HBT (Hanbury-Brown-Twiss, od nazwisk twórców metody) do korelacji emisji fotonów np. w celu wykrywania źródeł pojedynczych fotonów. O tych metodach bliżej może kiedy indziej. Teraz - kluczowy element - sam detektor fotonów.