Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XII. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XII. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2019

Namiotowy ersatz

Jako, że zacząłem jeździć więcej i w większym składzie (Leon i Kosma), chciałem zaopatrzyć się w namiot. Niestety, niemalże wszystkie historyczne namioty są albo duże i trudne w transporcie, a mi zależało na czymś kompaktowym, albo bardzo prowizoryczne, jak na przykład pałatka rozpięta między drzewami. Wtedy właśnie wpadłem na pomysł uszycia czegoś, co nazwałem namiotowym ersatzem - zamiennikiem, ponieważ funkcjonować będzie jako właśnie to - zamiennik prawdziwego, historycznego namiotu. 

Założenia tego "projektu" są proste - namiot musi być ekstremalnie kompaktowy; do tego stopnia, aby umożliwiał transport bez samochodu, na przykład w pociągu czy PKSie. Dodatkowo, fajnie by było, jakby chociażby nawiązywał do wzorów historycznych i nie wyróżniał się z innych, poprawniejszych namiotów. Ponadto, chciałem, aby oczywiście zapewniał możliwie dużo miejsca do spania w środku, jako, że musi pomieścić de facto trzy osoby.

niedziela, 28 października 2018

Proca



Zdecydowałem się zrobić dla Leona procę - co może się najgorszego wydarzyć 😁. To szczególnie fajny element wyposażenia, jako że tego rodzaju proca w użyciu była w zasadzie od zawsze. Rekonstrukcję opieram na wczesnośredniowiecznych znaleziskach ze Szczecina [1] (dzięki Błażej za publikację!), ale tego rodzaju proce mają analogie szerokie geograficznie jak i czasowe. Po prawej stronie widzimy rysunki rzeczonych znalezisk.

środa, 15 sierpnia 2018

Ubrania bez rękawów



Liber ad Honorem Augusti, 1194 r.
Pomyślałem sobie, że fajnie by było uszyć jakiś ciuch bez rękawów. Z ikonografii jak i materiału zabytkowego wynika jednoznacznie, iż takie rozwiązania występowały w historii, więc - czemu by ich nie zrekonstruować? 😁

Na początek przyczynek do dyskusji w postaci źródeł ikonograficznych o dosyć szerokim datowaniu. Dla uproszczenia skupię się jedynie na męskich ubiorach tego rodzaju. Dodatkowo wykluczę z tego zbioru popularne w XII-XIV wieku ubiory z odrzucanymi rękawami - z niepełnym wszyciem, co umożliwiało noszenie ich jak bezrękawników, a z rękawami np. zawiązanymi na plecach. Przykładem może być ubiór podróżny - gardecorps - z XII wieku pokazany na obrazku po lewej stronie. Podobnież pominąć chcę ubiory bojowe, w których krótkie rękawy obserwuje się często i przez całe średniowiecze.
Rutland Psalter, ok 1260 r.

Po prawej stronie widzimy długą tunikę bez rękawów z brytyjskiego psałterza - obrazek datowany na II połowę XIII wieku. Dokładnie o tego rodzaju ubiór mi chodzi. Tego typu bezrękawne surcoty były bardzo popularne u mężczyzn w XIII wieku, ale jak długo zachowały później swoje występowanie? Między innymi na to właśnie pytanie postaram się odpowiedzieć poniżej.

czwartek, 24 maja 2018

Tunika z jaskini Manazan

fot. Tesia Tomczak

Jeszcze przed wyjazdem do Czerska udało mi się skończyć szyć tunikę na podstawie zabytku znalezionego w tureckiej jaskini Manazan. Ta długa koszula/tunika  datowana jest szeroko, nawet od ósmego wieku (na podstawie kontekstu archeologicznego) czy dziesiątego wieku (na podstawie bizantyjskiej ikonografii podobnych. Korzystałem z materiałów referencyjnych i wykrojów znajdujących się na tej stronie (stamtąd też pochodzą wykroje i ikonografia przedstawiona poniżej).

Tunika uszyta została z ręcznie tkanego lnu w splocie płóciennym (tak jak oryginał). Obszycie wykonałem z czerwonego jedwabiu, niestety chyba maszynowo tkanego. Całość zszyta ręcznie lnianymi nićmi, jedwabne obszycie obszywane jest czerwoną jedwabną nicią.

Klapka na dekolcie tuniki zapinana jest na dwa brązowe guzy, zapinane w jedwabne (ręcznie tkany jedwabny sznurek) pętelki.

piątek, 11 maja 2018

Szybka sakiewka


W ramach kompletowania stroju do rekonstrukcji Kipczaka na zbliżający się Czersk sprawiłem sobie prostą sakiewkę do pasa. Oparta jest ona na kilku przerysach z stel kamiennych - numery 23-29 oraz 36, 37 i 39 (pokazane poniżej; za С.А. Плетнёва "Половецкие каменные изваяния", 1974). Oczywiście moja interpretacja, że są to istotnie sakiewki jest cóż... tylko moją interpretację 😀.


Sakiewka została uszyte z koźlej skóry garbowanej metodami naturalnymi - akurat taką cienką skórkę miałem pod ręką, a dzięki zastosowaniu kozy jest szansa na pewną wodoodporność. Sakiewka zaciągana jest na rzemyk z tej samej skóry i posiada doszytą prostą pętelkę do założenia na pasek.

Na zdjęciu, obok sakiewki, widoczne są inne elementy, które wisieć mają na pasku Kipczaka - proste krzesiwo dwukabłączkowe (chociaż to mam głównie na XIV/XV i chcę wymienić w tym zestawie na ogniwkowe, zgodnie z większością zabytków z rusi oraz przedstawiueń na stelach) oraz prosty nóż w skórzanej pochewce - także przedmiot 'generyczny' i do wymiany na konkretną rekonstrukcję jakiegoś zabytku.

Nie jest to oczywiście super-koszerne reko; sakiewka pokazana na zdjęciu to raczej przedmiot podyktowany potrzebą chwili i czystą praktyką - koniecznością trzymania przy sobie chociażby pieniędzy czy zupełnie współczesnego telefonu.

Docelowo chciałbym tą sakiewkę wymienić na coś bliższego znanym zabytkom archeologicznym. Szczególnie interesujący jest przerys numer 35 na powyższym obrazku, który przypomina taką kaletkę znalezioną w Nowogrodzie:


No ale to plany na przyszłość, podobnie jak uzupełnienie paskowego zestawu o na przykład łyżkę wraz z pokrowce czy grzebień wraz z pokrowcem. A tymczasem do zobaczenia w Czersku.

sobota, 21 kwietnia 2018

Kolejne dodatki - nowe fanty

Do mojej reko-szafy dołączyły dwie niewielkie, acz bardzo ważne rzeczy - czapka i buty. Czapka to próba rekonstrukcji potencjalnego nakrycia głowy XIII-wiecznego Kipczaka zamieszkującego Ruś - Czarnego Kłobuka, a buty to rekonstrukcja jednego ze znalezisk z Holandii, opisana w książce Olafa Goubitza "Stepping through time".

Czapka uszyta jest przeze mnie z karakuł (niestety z współczesnego błamu) z podszewką z lnianego płótna w naturalnym kolorze. Jako że nie mam żadnych źródeł na tego rodzaju czapkę to zdecydowałem się na prosty wykrój w kształcie walca (jak w czapce z Herjolfsnes). Oczywiście, czarna czapka jest kluczowym elementem odtwarzania Czarnego Kłobuka (lit. Czarne Czapki).

Drugim nowym nabytkiem są niskie buty europejskie, datowane na dosyć szeroki przedział: XIII - XV wiek. Prezentują się one następująco:


Buty uszyte zostały przez Piotra Krigera, na podstawie znaleziska z Dordrechtu, datowanego na XIV wiek. Uszyte buty zostały odrobinę zmodyfikowane względem zabytku - dodano otok/brandzel, aby wytrzymały dzisiejsze nawierzchnie oraz obszycie krawędzi na górze, ponieważ po prostu tak mi się bardziej podoba (oczywiście samo takie obszycie jest w pełni potwierdzone historycznie, jeśli wierzyć książce Goubitza 😉). Zabytki, na których się wzorowałem wyglądają tak:



Niebawem postaram się zrobić lepsze zdjęcia butów - już na nogach :).

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Ceramika

Do mojej kolekcji reko-fantów dołączyły trzy gliniane kubeczki wykonane przez pracownię Reko Gary:


Pierwsze dwa to XIV wieczne siwaczki na podstawie zabytku wykopanego w Kołobrzegu:


Zabytki zostały wykonane z gliny z dosyć drobną domieszką i wypalone redukcyjnie na siwy kolor. Jeden z kubków został dodatkowo - eksperymentalnie - uszczelniony poprzez mlekowanie. Póki co nie miałem okazji go przetestować, ale nadchodzący sezon pokaże jak to będzie.

Kolejny kubek, a właściwie czarka, to próba rekonstrukcji czarek, widocznych na Połowieckich stelach kamiennych. Bardzo często w dłoniach siedzących mężczyzn pojawia się czarka (?) lub inne naczynie, wyglądające jak niewielki, pękaty kubek bez uszka (rysunek po lewej).

    

Jako że przerys steli nie jest zbyt wysokiej jakości źródłem do rekonstrukcji to dodatkowo postanowiłem wykorzystać zabytek z książki Pletnewej o Czarnych Kłobukach (rysunek powyżej, po prawej stronie). 

Kubek wykonany został z gliny z domieszką drobnego tłucznia granitowego i wypalony w atmosferze utleniającej, na piękny jasnoceglasty kolor. Doskonale leży w dłoni 😀.


czwartek, 29 marca 2018

Połowiecki kaftan, część 3

Wreszcie udało mi się skończyć kaftan i porobić trochę zdjęć. Mimo brzydkiej pogody wyszedłem nawet na dwór 😉 i tutaj przyjemnie okazało się, że wbrew moim oczekiwaniom, w kaftanie jest nawet całkiem ciepło.

Na zdjęciach poniżej pod kaftanem mam opisywane wcześniej lniane spodnie. 





















Kaftan zapinany jest na osiem brązowych guzów, nie opartych na żadnym konkretnym znalezisku (do zmiany), ale spójne z tym co prezentuje Pletneva w swojej książce o Czarnych Kłobukach. Dwa guziki umieszczone są na stójce, pięć zapina korpus od pasa do szyi a ósmy guz znajduje się w środku i utrzymuje drugą, wewnętrzną połę na miejscu





















Kolejnym elementem, który właśnie szyje, jest długa koszula wzorowana na zabytku znalezionym w jaskini Manazan w Turcji. Koszula uszyta będzie z ręcznie tkanego lnu z ew. jedwabnymi dodatkami/obszyciami na stójce czy krawędziach rękawów..

piątek, 16 lutego 2018

Skórzane ubrania w średniowieczu

Skórzany jerkin, 1550-1600 z Muzeum w Londynie.
Większości zdroworozsądkowych rekonstruktorów skórzane ubrania kojarzą się raczej z bardzie heroicznymi czasami polskiego RR, spodniami motocyklowymi, ewentualnie Koroną Krolów. 

Okazuje się jednak, że są pewne przesłanki, iż skóra także była wykorzystywana jako materiał do szycia ubrań. Postanowiłem w poniższym krótkim zestawieniu zebrać sobie (i może sukcesywnie dopisywać?) dostępne w Polsce źródła na ubrania szyte ze skóry w X - XV wieku, a jest ich co najmniej kilka w tym także znaleziska archeologiczne, które są dosyć 'twardymi' dowodami. 

Dodatkowo chciałbym uzupełnić to dalszymi źródłami spoza naszego kraju, a także spoza tego datowania - jest sporo zachodnich, nowożytnych skórzanych ubrań rozsianych po muzeach m.in w Anglii czy Niemczech - jak na przykład pokazany po prawej jerkin (nie mam zielonego pojęcia, jak tłumaczy się to na język polski w odniesieniu do takiego, konkretnego ciucha).

Postaram się zabytki (i inne źródła) umieścić w kolejności chronologicznej, ale nie zawsze to jest możliwe, szczególnie jeśli kiedykolwiek dodam cokolwiek do tego wpisu. 

wtorek, 30 stycznia 2018

Połowiecki kaftan, część 2



Kilka miesięcy temu pisałem o połowieckich kaftanach z planami uszycia jednego z nich. Początkowo planowałem uszyć kaftan z Chingulska (Zamożnoje), ale finalnie padło na rekonstrukcję ubioru z Zasławia:


poniedziałek, 31 lipca 2017

Połowiecki kaftan, część 1

Połowiecka stela antropomorficzna - zwróćcie
uwagę na zdobienia na kaftanie w
postaci naszytych (?) taśm.
Po uszyciu spodni wschodnich zabieram się za kolejny stepowy projekt. Tym razem jest to połowiecki kaftan, oparty głównie na rekonstrukcji kroju i zdobień kaftana z pochówku w  Chingulsku oraz innych analogiach, jako że na podstawie znalezionych tekstyliów nie jest możliwa rekonstrukcja kroju (a przynajmniej nie została zaprezentowana w literaturze do której znalazłem dostęp).

Pochówek z Chingulskiego kurhanu datowany jest na XIII wiek i identyfikowany dosyć jednoznacznie z Połowcami. W bogato wyposażonym grobowcu w tym kurhanie złożono postać mężczyzny (nazywanego w szeregu publikacji księciem) w wysokiej klasy ubiorze, uszytym z jedwabiu z licznymi jedwabnymi aplikacjami.

niedziela, 1 maja 2016

Czapka z Herjolfsnes

Korzystając z wyjazdu służbowego do Francji uszyłem sobie czapkę :). W planach było także uszycie kaptura, jednakże na to czasu już nie starczyło - będę szył w najbliższym czasie.

Czapka oparta jest luźno o znaleziska z Herjolfsnes na Grenlandii (nr. 83-86). oraz ikonografię. Zrekonstruowany wykrój znaleziska (za stroną Marca Carlsona) prezentuje się jak pokazano na rysunku poniżej. Podobne nakrycia głowy znane są z innych stanowisk (np. Leens w Holandii) czy z ikonografii. Datowanie zabytku z Grenlandii to, generalnie, XIII - XIV wiek, ale czapki w takim kroju noszone są już od starożytności/ W mojej wersji, w porównaniu do prezentowanego poniżej zabytku, przedłużyłem wykrój, aby możliwe było wywinięcie czapki. Ma to przyczynę czysto estetyczną i potwierdzenie na ikonografii.  
Czapka uszyta została z brązowej, ręcznie tkanej wełny w splocie skośnym. Dla uproszczenia pominąłem sztukowania w części wełnianej. Całość czapki wyposażona jest w podszewkę z ręcznie tkanego lnu. 'Denko' podszewki jest sztukowane z dwóch kawałków - wyciąłem je z kawałków, jakie pozostały mi po szyciu koszuli. Czapka uszyta została w całości ręcznie: szwy nośne szyte za igłą, a potem obszyte na płasko; podszewka zszyta z wierzchnią częścią również szwem za igłą, na lewej stronie; po wywróceniu całości na prawą stronę wzdłuż krawędzi czapki położyłem pojedynczą linię pikowania (stab-stitch) dla lepszego nadania formy brzegu. 

Czapka prezentuje się następująco:

     

wtorek, 12 kwietnia 2016

Koszula z Rogart

Wreszcie coś ruszyło :). Przed wyjazdem służbowym (na którym obecnie siedzę) udało mi się skończyć szyć koszulę.

Jako, że chciałem uszyć możliwe prostą koszulę, a jednocześnie wzorowaną na znalezisku archeologicznym zdecydowałem się na uszycie koszuli z Rogart (Szkocja). Opis znaleziska znaleźć można na stronie Marca Carlsona. Zabytek datowany jest na XIV wiek, chociaż nie jest to pewne datowanie. Z tego co wiem, koszula nie doczekała się datowania C14. Wykrój zabytku wygląda tak:


piątek, 15 sierpnia 2014

Tunik z Moselund - część II

Od dawna nic nie wrzucałem, więc postanowiłem pochwalić się rekonstrukcją tuniki z Moselund, którą już jakiś czas temu skończyłem. Tunika prezentuje się tak:


Tunika została uszyta dokładnie tak jak opisywałem to w poprzednim poście, z tą tylko różnicą iż rękawy są proste, a nie zwężane, ani nie są też dopasowane w widoczny na rekonstrukcji rysunkowej zabytku. Wynikało to z chęci stosowania tej obszernej tuniki jako lekkiego surcotu/tuniki wierzchniej.

Jednakże z uwagi na fakt iż jednak nici z rekonstrukcji XIII wieku (brak czasu i inne nakładające się sprawy) tunika jest do kupienia - chętnych zapraszam do kontaktu :). Podobny los spotka chyba większość moich rekonstrukcji, z wyjątkiem tych datowanych na XVI wiek. W najbliższym czasie pochwale się postępami w obszywaniu się na to datowanie.


wtorek, 4 marca 2014

Robocza tunika - cotte, część II

Z okazji zakończenia trzeciego (z ośmiu) rozdziału doktoratu postanowiłem też zakończyć pewien etap innego projektu - obszywania się na XIII wiek. Na (kiepskich) zdjęciach poniżej aktualnie posiadany prawie wykończony komplecik - cotte, gacie i nogawice.

 \

Zestaw jest jeszcze niewykończony, pozostało podszycie tego i owego, ale widać już jak to wygląda. Jak na ciuchy robocze wyszło całkiem porządnie. Pozostaje tylko wykończyć pokazane na zdjęciach ciuszki. Kolejne rzeczy w planach - tunika z Moselund oraz wykończenie szuby i wszycie jej podszewki. W międzyczasie pewnie popełnię jakieś nakrycie głowy pasujące na XII/XIII wiek i inne fanty...

poniedziałek, 3 marca 2014

Tunik z Moselund - część I

W przerwach od pisania doktoratu zabrałem się za kolejny projekt - tunikę z Moselund, którą chcę używać jako surkot na XIII wiek, a także jako tunikę wierzchnią na wszelkie ewentualne wczesnośredniowieczne wyjazdy. Jako że chciałbym zrekonstruować ją możliwie najwierniej, rozpocząłem od rekonstrukcji i przeskalowania kroju na mój wzrost i inne wymiary. Wykrój w ogólności wygląda tak:

http://www.personal.utulsa.edu/~marc-carlson/cloth/moselund.html
W oryginale tunika ma 124 cm długości, co przy średnim wzroście ludzi we wczesnym średniowieczu wynoszącym około 166 cm (zaczerpnięte z http://diebgasse.blogspot.com/2013/11/wysokosc-ludzikow.html, pamiętać należy iż są to dane dla terenów dzisiejszej Polski) daje nam ubiór kończący się w połowie łydki, zatem zdecydowanie nisko. Niestety nie znalazłem danych dokładnie dotyczących nieboszczyka w tej tunice. Przy moim wzroście 188 cm tunika powinna mieć zatem długość wynoszącą, 1,4 m. Przy tych wymiarach szerokość tuniki to 126 cm plus boczne kliny (i od pasa także przedni i tylny. Wydaje się że oprócz zmian wynikających z wzrostu nie będą konieczne inne zmiany (np. dodatkowe poszerzenie ciucha).


W oryginale tunika uszyta jest z twillu (diagonalu) 2/1. Moja rekonstrukcja wykonana będzie z dosyć cienkiej wełny w jodełkę w splocie 1/1 o gęstości około 12 nici na centymetr. Wełenka pokazana powyżej. Jako że nie wiem nic na temat podszewki w tej tunice, a co więcej chcę jej używać jako tuniki zewnętrznej/surkotu nie planuję wszywać żadnej podszewki. Nic tylko kroić :-).

Po wykrojeniu pozostaje tylko wszystko zszyć, co jest już gorszym problemem. Dlaczego? otóż niestety nigdzie nie mogę znaleźć informacji o szwach, jakie wykorzystano do uszycia tej tuniki. Przeczytawszy trochę o rozmaitych szwach (głównie wczesnośredniowiecznych) - swoją drogą polecam ten krótki PDFik - http://nvg.org.au/documents/other/stitches.pdf - zdecydowałem się szyć wszystko, mimo jawnych przesłanek że może to nie być poprawne ściegiem za igłą. Większym problemem jest zaszywanie ściegów bo bardzo nie podoba mi się ich rozprasowywanie na płasko i przyszywanie po obu stronach. To już wyjdzie podczas szycia.

Ale póki co mam na głowie jeszcze skończenie poprzednich rzeczy - co nastąpi, mam nadzieję, niebawem :-)

poniedziałek, 3 lutego 2014

Robocza tunika - cotte, część I

Jedną z pierwszych rzeczy za które zabrałem się składając ubiór który mógłbym datować na XIII wiek jest prosta robocza tunika (cotte), która z założenia ma być ubiorem codziennym, przeznaczonym do praco obozowych i innych okazji nie wymagających prezencji ;-).

Postanowiłem nie zabierać się, póki co, do rekonstrukcji jakiejkolwiek konkretnej tuniki, a uszyć po prostu najprostszą tunikę typu I w/g Nockert, definiowaną jako:

"Ubranie składające się z jednej głównej części z której wykonany jest przód i tył, tj. bez szwów na ramionach. Kliny boczne wszyte od bioder w dół, przedni i tylny klin wszyty na tej samej wysokości po środku przedniej i tylnej części ubioru. Proste długie rękawy bez śladów sugerujących zaokrąglania lub podkroje, kończące się prosto. Kwadratowe kliny pod pachami"

Jako materiał do szycia wybrałem wełnę w kolorową kratkę w kolorach - głównie - bordowym i brązowym. Jest to typowy diagonal 2/1 o gęstości 13 nici/cm, czyli o parametrach bardzo dobrze mieszczących się w interesującym mnie okresie


Istnieje szereg zachowanych pasiastych i kraciastych tkanin średniowiecznych. Technologicznie nie było problemem tworzyć tego typu tkaniny, tym bardziej we wczesnym średniowieczu gdy, z tego co mi wiadomo, farbowano głównie runo lub przędzę, a nie gotowe tkaniny, jak czyniono to później. 

Zgodnie z podaną powyżej definicją skroiłem swoją tunikę, możliwie oszczędnie korzystając z zakupionego materiału. Tunika wyposażona będzie w cztery kliny, z czego jeden rozcięty (wynika to z wykroju i wygody) oraz w proste, dosyć dopasowane rękawy. Dekolt przyjmie kształt V, lecz o nim później. Długo zastanawiałem się nad rozcinaniem klinów przedniego i tylnego i postanowiłem pozostać przy podyktowanej materiałem opcji pozostawienia tylnej części nierozciętej. Za rozcięciami świadczą argumenty dotyczące jazdy konnej, część ikonografii oraz niektóre zachowane zabytki (np. tunika  Moselund). Z drugiej strony szyta przeze mnie tunika w żaden sposób nie jest przeznaczona do jazdy konnej, raczej do prac obozowych. W związku z tym skupiłem się na poszukiwaniach w zachowanej ikonografii przykładów tunik rozciętych tylko na przedzie. Wybrałem dwa przedstawienia:


Papież Leon IX przeprowadza egzorcyzm. 
Passionariusz(?), Weissenau XII w. (Aktualnie w Kolonii).
Pasterz. Biblia Maciejowskiego, ok 1250 roku.














Nie są to jedyne tego typu przedstawienia (np. w samej BM tunikę z jednym rozcięciem ma jeszcze Dawid zabijający Goliata). Stanowczo Czeęściej rozcięcie pojawia się z przodu, jeśli już pojawia się z tyłu to jest to wynik maniery rysowania, a nie tego gdzie się ono znajdowało na prawdę. Przywoływany tutaj Dawid zabijając Goliata ma rozcięcie na przedzie na dwóch przedstawieniach, które migruje na tył później. Zatem zostaje jedno na przedzie.

Tak wygląda tunika po przeszyciu szwów nośnych:




Szwy nośne zostały przeszyte szwem za igłą a następnie muszę obrzucić je na okrętkę. Wydaje mi się to najprostszym możliwym rozwiązaniem,której jednocześnie jest uzasadnione dostępnym materiałem archeologicznym (np. Haithabu/Hedeby). Dolna krawędź będzie dwukrotnie podwinięta i przyszyta wewnątrz (York). Natomiast krawędzie rękawów i dekoltu zostały wykończone krajką (Skjodelhamn, Evebo, Herjolfsnes, Londyn). Jest to dosyć proste i jednocześnie bardzo efektowne wykończenie (nawet jak ktoś nie potrafi posługiwać się tabliczkami tak jak ja):



Jako że  niespecjalnie umiem posługiwać się tabliczkami do krajek postanowiłem nie robić w tym miejscu żadnych fantazyjnych wzorów, jedynie zwykłe paseczki, podobnie jak w krajkach z Skjodelhamn (chyba najlepiej zadokumentowany zabytek tego typu). Użyłem zaledwie czterech tabliczek, nawleczonych ZSZS - dwie na czerwono, dwie na brązowo. Nie wiem czemu ale krajeczka utworzyła swoisty ściągacz wokół rękawa - być może za ciasno ją dobijałem podczas tkania. Nie powiem aby ten efekt mi się nie podobał, mam nadzieję że drugi rękaw wyjdzie tak samo ;-). Z kolei przy dekolcie chciałbym aby jednak tak nie było i aby krajka ułożyła się płasko, razem z materiałem... może się uda. Przy dekolcie prawdopodobnie dodam więcej tabliczek,

Do zrobienia zostało jeszcze sporo - wykończenie szwów nośnych, podszycie dolnej krawędzi oraz krajki na drugi rękaw i na dekolt. W zasadzie powinno to się udać przez kilka najbliższych dni, jak wszystko się powiedzie. W międzyczasie skroiłem i uszyłem sobie nogawice - wyszły jak wyszły, a w dodatku wykrój jest nie najlepszy (bo późniejszy niż XIII wieczny), więc pewnie sprawiać będę sobie kolejne. Tak czy inaczej niedługo pochwalę się bardziej kompletnym zdjęciem.