Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 września 2019

Uszyłem Leonowi spodnie

Perskie spodnie sirwal.
W związku z, heh, wypadkiem podczas jednego ze skoków ze snopków siana na Masłomęczu, Leon potrzebował nowej pary spodni, szczególnie do zestawu na antyk jak i XIII-wiecznego koczownika. Z uwagi na fakt, że w tym roku planujemy w tym drugim zestawie jeszcze raz gdzieś jechać, trzeba było coś na szybko uszyć. Tak powstały te proste spodnie.
Spodenki uszyte zostały z jedwabnej surówki (opisanej na metce jako dziki jedwab) w kolorze malinowym. Jestem ciekaw, jak ten materiał sprawdzi się użytkowo - pod względem wytrzymałości i pod względem zapewnienia ciepła (październik bywa już chłodny). Spodnie zostały zszyte lnianą nicią, a wszystkie szwy następnie zostały zabezpieczone i obszyte na płasko czerwonym jedwabiem, aby szwy te nie rzucały się w oczy. Ten sam jedwab posłużył do obszycia dziurek na wełniany lucetowy sznurek w kolorze brązowym, który służy do związywania ich w pasie.

poniedziałek, 11 marca 2019

Kaftan dla Leona

Obiecałem sobie, że obszyję Leona tak, aby mógł jeździć ze mną na imprezy w każdym datowaniu, jeszcze w tym roku. Po przygotowaniu dla niego zestawu ciuchów na antyk i europejski XIV/XV wiek (przetestowanych częściowo w Owidzu z zeszłym roku) przyszedł czas na zestaw na wschodni XIII wiek. Podstawowym założeniem jest wygoda a także sensowny wygląd i w miarę trzymanie się realiów, ale wiadomo - z pewnymi ustępstwami, bo to jednak tylko strój dla dziecka (i znając Leona, to podrze coś i tak w pierwszy dzień Czerska).

Pierwszym elementem, jaki postanowiłem uszyć, jest kaftan. Ubiór ten wzorowany jest na trochę wcześniejszych zabytkach z Moszewaja Bałka, a dokładniej mówiąc na dziecięcym kaftanie opisanym przez Orfinskaję [O. Orfinskaya I. Arzhantseva, "The Cut of the Clothes of North Caucasian Alans", Archaeological Textiles Review 55, (2013]. Wykrój pokazany po prawej stronie.

sobota, 17 listopada 2018

Robe Leona

Gdy przygotowałem siebie i Leona do wyjazdu do Owidza, postanowiłem sprawić mu wierzchni ciuch, na wypadek gdyby okazało się, że jest zimniej niż przypuszczaliśmy. Na szczęście pogoda była wspaniała, więc potrzebował go tylko w nocy do przykrycia się, gdy spaliśmy.

Zawsze chciałem uszyć robe na podstawie znalezisk z Herjolfsnes, oznaczonych numerami 63 i 64. Kloszowany od ramion krój, typowy dla tego rodzaju ubioru wierzchniego zawsze mi się podobał, ale jakoś tak wyszło, że nie było okazji, albo szukałem odpowiedniego materiału, by uszyć go dla siebie etc - jest to dosyć wymagający i obszerny krój, więc by uszyć go na dorosłą osobę moich wymiarów musiałbym mieć co najmniej 4 mb przy współczesnej mniej-więcej szerokości. Dlatego też gdy zabrałem się za szycie ciucha dla Leona od razu wiedziałem, jakim wykrojem chcę się kierować.

niedziela, 28 października 2018

Proca



Zdecydowałem się zrobić dla Leona procę - co może się najgorszego wydarzyć 😁. To szczególnie fajny element wyposażenia, jako że tego rodzaju proca w użyciu była w zasadzie od zawsze. Rekonstrukcję opieram na wczesnośredniowiecznych znaleziskach ze Szczecina [1] (dzięki Błażej za publikację!), ale tego rodzaju proce mają analogie szerokie geograficznie jak i czasowe. Po prawej stronie widzimy rysunki rzeczonych znalezisk.

piątek, 26 października 2018

Owidz z Leonem

fot. Kocie Oko / Anna Tomova
Wreszcie udało mi się wyjechać gdzieś razem z Leosiem i trafiliśmy bardzo dobrze - na Weekend Biedy 2018 do Owidza (dzięki Kaspian za zmajstrowanie tego eventu!). Było przednio i doskonale się bawiliśmy. Nawet pomimo zimnej nocy, na którą średnio się przygotowaliśmy (nasza wina - nauczka na przyszłość).

Udało mi się przetestować większość ciuchów i rzeczy, jakie sprawiłem Leonowi. Na szczęście wszystko poszło gładko, wełna nie drapała za bardzo a buciki były super wygodne (brawo Piotr). Oczywiście wszystko zostało już podarte (i połatane) i klimatycznie ubrudzone błotkiem i innymi rzeczami, no bo wiadomo - Leon ❤️. Nikt chyba nie spodziewa się przecież czystego dziecka 😃.

środa, 25 lipca 2018

Tunika dla Leona



Leon wyjechał sobie na wakacje, więc uszyłem mu tunikę. Skroiłem i zmierzyłem oczywiście przed jego wyjazdem.

Na warsztat wziąłem zabytek z Grenlandii (Herjolfnes) oznaczo w katalogu numerem 62. Jest to ubranie dziecięce o dosyć ciekawym kroju - sporo sztukowania w tym i odcięcie w pasie przedniej części tuniki. Tunika posiada cztery kliny (tak sugeruje wykrój), ale boczne są bardzo małe.

Oryginał uszyty jest z wełny w splocie skośnym, jak większość zabytków z Grenlandii. Nie wiem czy i jak wełna w oryginale była barwiona.

W mojej rekonstrukcji zdecydowałem się wykorzystać - póki co - beżową wełnę w splocie X pochodzącą z wełnianego koca (100% wełna, woolmark etc). Jak już kiedyś pisałem lubię taki surowiec, bo pierwsze jest tani, a po drugie taka wełna ma już przyjemny 'używany' wygląd i ciuch po uszyciu nie straszy nowością przez wiele imprez (bo zanim sporadycznym używaniem na imprezach doprowadzi się go do tego stanu to mija zazwyczaj bardzo długo). Tunikę planuję ufarbować, jak będę w Nykobing (mam nadzieję jeszcze w tym roku).

Wykrój, tak jak pisałem, jest ciekawy i dosyć nietypowy. Uwagę przykuwa przede wszystkim ogromny przedni klin jak i jego sztukowanie. Oba aspekty uwzględniłem krojąc moją rekonstrukcję. Względem oryginały zmodyfikowałem odrobinę wykrój rękawa - szew przesunąłem na tył i dodałem dwa kliny, mające zwiększyć mobilność ręki i poszerzyć rękaw. Zmieniłem także kształt dekoltu - nadal jest okrągły, ale teraz bardziej dopasowany i z rozcięciem, żeby tunikę dało się założyć. 

Poniżej wykrój zabytku:

Za http://www.personal.utulsa.edu/~marc-carlson/cloth/herjol62.html
Całość została zszyta lnianą nicią. Rozcięcie dekoltu dodatkowo podszyłem kawałkiem takiej samej wełny, by zapewnić większą mechaniczną wytrzymałość tego miejsca.

Całość prezentuje się (póki co bez modela w środku) tak:

 

 


Drobne przybrudzenia nie rzucają się w oczy, a najpewniej finalnie i tak zginą, jak całość uda się pofarbować. Póki co rozmyślam jeszcze nad jakimś sposobem, by zapiąć tunikę pod szyję, jednakże nie mam pomysł (nie, brązowa brosza odpada 😛). W sumie finalnie i tak będzie to przykryte przez kryzę kaptura.

Kolejne rzeczy do szycia (dla Leona) - nogawice i kaptur. To jak wróci z wakacji.

czwartek, 5 lipca 2018

Leon



Leon jest obszyty na antyk (powiedzmy), ale wszystko wskazuje, że nie jest to okres na jaki będę najwięcej jeździł w życiu, dlatego też zacząłem sprawiać mu ubrania na XIV/XV wiek, idąc podobnymi uniwersalnymi tropami jak przy doborze swoich ciuchów. Plus lekkie nadwymiarowanie (bo jeszcze urośnie, a ja - mam nadzieję - już nie).

Pierwsza na warsztat poszła koszula. Uszyta ręcznie z niebielonego lnu (maszynowo tkany). Klasyczny wykrój prostokąta, z kwadratowymi klinami pod pachami. Jest dosyć długa, więc posłuży i długo. Jak będzie za wąska przewiduję dodanie po bokach klinów, które ją poszerzą. Tyle z planów co do koszuli.