Na warsztat wziąłem zabytek nr 37 z Herjolfsnes (D10579), za opisem Nörlunda [1]:
Przedmiot ten został znaleziony pochowany ze szczątkami szkieletu o obliczonej wysokości 1,52 m i na tej podstawie zakłada się, że należy on do mężczyzny. (...) Wygląda na to, że został wycięty z przednią i tylną częścią, żadna z nich nie ma środkowego klina. Szerokie boczne kliny są podzielone fałszywym szwem*. Nic nie wskazuje na to, jakie rękawy mogło mieć to ubranie**.
Boczne kliny są znacznie węższe niż w innych strojach, podczas gdy środkowe elementy zwiększają szerokość znacznie szybciej, bez obecności środkowego klina. Zachowało się wystarczająco dużo klina po prawej stronie, aby wskazać, że istniała szczelina "kieszonkowa"***.
* - Else Østergård [2] stwierdza, że takiego szwu nie było. Co więcej, zdjęcia zachowanego zabytku (patrz niżej) wskazują, że raczej był to realny szew (patrz też ***).
** - Tutaj zakładam, że brak rękawów nie wynika z użycia tego ubrania, jako całun pogrzebowy, tylko że ubranie to funkcjonowało przed depozycją, jako wierzchnia tunika bez rękawów. Uzasadnienia tej tezy szukać należy w źródłach ikonograficznych (patrz dalej).
*** - Østergård i do tego odnosi się sceptycznie, wskazując, że szwy, jakie Nörlund interpretuje, jako obszycie ujścia "kieszeni", to po prostu rozszycie szwów bocznych na płasko, ściegiem na okrętkę. Bez zachowanych szwów w zasadzie nie da się odróżnić jednego od drugiego, bez wnikliwej analizy śladów szycia w materiale.
Natomiast bardziej relewantne przedstawienie znajdujemy w Godzinkach z Rohan, datowanych na początek lat '30 XV wieku, czyli już znacznie bliżej interesującego nas datowania (a w zasadzie już po nim). Tutaj trochę zastanawia mnie to, dlaczego ubrania te są haftowane... z drugiej strony, czytałem/słyszałem kiedyś opinię, że w środowisku rekonstruktorskim za mało jest właśnie haftowanych ubrań, bo były one znacznie częstsze, niż można by zdroworozsądkowo (rozsądkiem człowieka współczesnego!) myśleć. Uzasadnienie tego jest całkiem proste - to (ówcześnie) wymagająca najmniejszych kosztów, zaraz za farbowaniem, metoda upiększenia ubioru (a, że każdy chciał być piękny to wiadomo). Haft wymaga tylko nici (tanie) i pracy (jeszcze tańsze), więc pokazanie go na robotnikach w winnicy jakoś szczególnie nie szokuje... A może po prostu Mistrz Godzinek z Rohan żył w takiej bańce, że nigdy w życiu na oczy biednego chłopa nie widział i myślał, że wszyscy tak bogato chodzą. No ale wystarczy tej dygresji (a nuż powrócimy do niej kiedyś jeszcze - haftowaniu nigdy nie mówię stanowczego nie).
Jeśli będziemy szukać jeszcze dalej w historii, to znaleźć możemy nawet późno XV-wieczne przedstawienia np. pasterzy w wierzchnich narzutkach bez rękawów, odpowiednio krótszych itp., ale nie wiem czy tutaj to nie jest jakaś lokalna, włoska maniera...
Natività / Narodzenie Pańskie Giovanni Mansueti, (po 1485) |
Po pierwsze, miałem ograniczoną ilość wełny, z jakiej zamierzałem uszyć ten surcot. Wykorzystanie pojedynczego klina daje kilka centymetrów więcej na obwodzie, niż w przypadku zszywania go z dwóch kawałków. Przynajmniej w momencie, gdy wełna ma szerokość 150 cm, a z takiej korzystałem. W przypadki historycznej wełny typu vaðmál, z jakiej wykonywane były ubrania na Grenlandii w tym czasie, szerokość była mniejsza więc ekonomia krojenia była zupełnie inna.
W przypadku H37 nie jest znana, bo nie znaleziono fragmentu z dwoma krajkami, ale typowo dla tkaniny typu vaðmál standardowo szerokość wynosiła dwa łokcie, więc daje to około 98 cm [3]. Szerokość ta jest tak dobrze znana i stała, gdyż vaðmál z Islandii do końca średniowiecza pełnił istotną rolę, jako płacidło i towar eksportowy, więc doczekał się prawnej normalizacji.
Hiszpania, późn. XIII wiek |
Anatomy of Guy of Pavia, 1345 |
Drugim aspektem były kieszenie. Mówiąc o kieszeniach, mam na myśli pionowe rozcięcia w szacie wierzchniej, zapewniające dostęp do znajdujących się pod spodem rzeczy (np. sakiewki na pasku pod spodem). Z jednej strony, wiemy, że taki element występował w innych znaleziskach z Herjolfsnes (chociażby H38, H42, H42...), a także, że jest znany z ikonografii.
Z drugiej natomiast strony, po prostu chciałem mieć jakiś jeden ciuch z kieszeniami. W tym przypadku ma to najwięcej sensu, bo jest to ubranie wierzchnie, które jak pokazuje istotna część źródeł, noszone było na pasek, więc aby sięgnąć do torby czy sakiewki trzeba z kieszeni skorzystać. Także ten ciuch pozwolił mi zrealizować to 'marzenie' 😉.
Bardzo bogate godzinki księcia de Berry, 1405-09 |
Moje surcote uszyłem z jasnego koloru wełny w splocie płóciennym. Kupon ten podążał za mną od lat (bez mała powiem, że od ~10 lat, jak nie więcej) i z uwagi na wymiary nie nadawał się w zasadzie do uszycia czegokolwiek innego (a chęć jego wykorzystania częściowo uzasadnia wykorzystanie takiego, bardziej oszczędnego kroju, jak pisałem powyżej).
Ubiór został uszyty w całości ręcznie, lnianą nicią. Wykończony jest zwykłym podwinięciem - podarowałem sobie singling w dolnej krawędzi, jak na zabytku, z uwagi chociażby na to, że nie jest to idealna jego rekonstrukcja. Rozcięcie kieszeni jest również po prostu podwinięte, wraz z rozpłaszczonymi i obszytymi szwami. Myślałem o doszywaniu tutaj krajki, ale żeby było to fajne to musiałbym raczej ją dotkać do otworu. a to trochę za dużo roboty, jak na ten ciuch (no, trochę traktuję go po macoszemu).
W ogólności uważam, że wyszło akceptowalnie. Zdjęcia zrobiłem, korzystając ze spaceru, w pięknych zimowych okolicznościach Kampinoskiego Parku Narodowego, więc wybaczcie współczesne spodnie i buty pod spodem - ani nie miałem czasu, ani ochoty (temperatury zdecydwanie ujemne) na kompletne przebranie się w XV-wieczne ciuchy.
Wniosek przy okazji nasunął się jeszcze jeden. Na takie temperatury (około -5 stopni, nawet bez wiatru), ten komplet jest jeszcze za cienki, więc... trzeba uszyć więcej ciuchów!
[2] Else Østergård, "Woven into the Earth. Textiles from Norse Greenland" Aarhus 2004.
[3] Smith, Michele. (2015). Weaving Wealth: Cloth and Trade in Viking Age and Medieval Iceland. Textiles and the Medieval Economy Production, Trade and Consumption of Textiles 8th-16th Centuries. w: In Textiles and the Medieval Economy: Production, Trade, and Consumption of Textiles, 8th–16th Centuries. Edited by Angela Ling Huang, Carsten Jahnke; Ancient Textile Series, Vol 16, Oxbow books.: 23-40.
Bardzo ciekawa analiza. Cieszę się, że ładnych kilka miesięcy temu natknęłam się na ten blog. Niewiele jest polskojęzycznych miejsc w sieci na tak wysokim poziomie rekonstrukcyjnym.
OdpowiedzUsuńDziękuję, miło mi to słyszeć :)
UsuńJak autor ocenia efekty swojej rekonstrukcji? Czy uznał, że wyszło to zgodnie z jego oczekiwaniami?Visit us Telkom University
OdpowiedzUsuń